Uwaga! Work Service ostrzega, przed fałszywymi ofertami pracy na zewnętrznych portalach rekrutacyjnych,
w których przestępcy podszywają się pod Work Service w celu wyłudzenia danych osobowych.

Dowiedz się więcej
Relacje inwestorskie
> Strona główna > Centrum prasowe > Media o nas > STAŁE PIENIĄDZE Z TYMCZASOWOŚCI

STAŁE PIENIĄDZE Z TYMCZASOWOŚCI

01.03.2008

Im więcej Polaków emigruje za pracą, im trudniej w Polsce o dobrego pracownika, tym lepiej mają się agencje pracy tymczasowej. Ten rynek wart jest już miliard złotych.

Krzysztof Karpiński w agencji pracy tymczasowej trafił na życiową szansę. Od kilku miesięcy pracuje w Corby koło Londynu jako menedżer w firmie Valassis, spółce notowanej na nowojorskiej giełdzie. Karpiński zarządza 300-osobową załogą.
Firma Bader Polska, która szyje ekskluzywne skórzane siedzenia do samochodów, przeniosła całą swoją produkcję z Bolesławca Śląskiego do Jarocina. Agencja pracy tymczasowej Work Service na życzenie niemieckiego właściciela skompletowała nową 100-osobową załogę z kobiet po czterdziestce.

Pierwsze agencje pracy tymczasowej startowały w naszym kraju w połowie lat 90., gdy bezrobocie przekraczało 20 proc. czynnych zawodowo. Te, które przetrwały do dziś, dzielą rynek wart około 1 mld złotych. Kompletują załogi nie tylko dla firm w Polsce. Prawdziwe eldorado po wejściu Polski do UE to zleceniodawcy z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec i innych krajów starej Unii, gdzie polski hydraulik, pielęgniarka i informatyk mają dobrą markę, a prowizja od każdego z nich to 15-20 proc. ich gaży.

 

- Wiosną sprowadzimy samolot Wietnamczyków do pracy na polskich budowach - mówi Tomasz Szpikowski, prezes i współwłaściciel Work Service, największej agencji pracy tymczasowej na rynku. Spółka, która przez osiem lat wyrosła ze studenckiej spółdzielni mieszczącej się w jednej z piwnic wrocławskiego akademika Ślęzak, zatrudniającej żaków do mycia okien i strzyżenia trawników, w tym półroczu wejdzie na giełdę.

Prospekt emisyjny jest już w Komisji Nadzoru Finansowego. Work Service rósł bardzo szybko. W 2002 r. zaopatrywał w pracowników 90 proc. sieci hipermarketów (HIT, Tesco, Auchan, Carrefour, OBI i Praktiker). Potem pojawili się inni, jeszcze więksi klienci: TP, Colgate, Volkswagen, Polkomtel, Carlsberg, Allianz Zycie, fabryka opon w Dębicy. Spółka ma oddziały za granicą, m.in. w Wielkiej Brytanii, Holandii, Czechach, na Słowacji, Ukrainie oraz w Rosji, i planuje otwarcie kolejnych. Jej wartość szacowana jest na ok. 500 mln złotych. Wchodząc na giełdę, Work Service chce pozyskać 150-200 mln zl na przejęcia podobnych biznesów w kraju i za granicą.

Kajetan Słonina założył Active Plus w 1999 roku. W tamtych latach działalność polegająca na braniu pieniędzy za znalezienie pracy nie była jeszcze uregulowana. Obowiązywała zasada, że pośrednik nie może żądać zapłaty od osoby, której znalazł pracę. Ale była furtka. Jeśli sam zatrudnił ludzi i wypożyczał" ich innym pracodawcom, np. supermarketowi czy call centre operatora sieci komórkowych, prawo mu tego nie zabraniało. Ustawa o agencjach pracy tymczasowej weszła w życie dopiero w 2004 roku. Słonina po roku działalności już wiedział, że dobrze wybrał. Zgłosiła się do niego holenderska agencja Vedior z propozycją odkupienia firmy. Skorzystał z tej oferty dwa lata później i sprzedał Holendrom 70 proc. udziałów.

Kilka lat wcześniej I swoje oddziały w Polsce otworzyły Adecco i Randstad - jedne z największych na świecie agencji pracy tymczasowej.

- Gdy startowaliśmy z biurem w Warszawie w 1994 r., nie było jeszcze żadnych regulacji dotyczących sfery naszej działalności. Prawdziwy biznes zaczął się po akcesji Polski do Unii. W ciągu trzech lat otworzyliśmy sieć 31 biur rekrutujących pracowników - mówi Anna Wicha, dyrektor generalny Adecco Poland, firmy należącej do szwajcarsko-francuskiej grupy działającej pod tym brandem w ponad 60 krajach. W latach 90. prywatne pośrednictwo pracy miało złą opinię. Nie bez powodu więc pierwsze działające w Polsce agencje, głównie zagraniczne (oprócz Adecco, także Creyfs i Randstad), postanowiły założyć własne stowarzyszenie i uchwalić kodeks etyczny.

Potem powstało konkurencyjne stowarzyszenie, które utworzyły agencje z polskimi korzeniami, m.in. Żak i Work Service.

Obecnie zarejestrowanych jest prawie 1700 agencji pracy tymczasowej. Tuż przed akcesją Polski do UE było ich niewiele ponad 50. Większość z nich jednak to małe, często jednoosobowe spółki, które w najbliższych latach znikną z rynku. Niektóre ograniczą się do lokalnego rynku pracy lub wyspecjalizują w pośrednictwie dla pewnych zawodów, np. pielęgniarek lub budowlańców.

Zarobek dla agencji to średnio 15-20 proc. płacy wypożyczanego pracownika. Jeśli bierze go krajowy pracodawca, agencja może przez rok zarobić na nim 3-5 tys. zł brutto; jeśli wysyła go do Wielkiej Brytanii lub Irlandii, ma 15-25 tys. zł zysku. Jak dużo można w tym biznesie zarobić, zależy od liczby zatrudnianych ludzi, np. Work Service ma ich 15 tysięcy. Są też zamówienia z innych rynków, np. agencja Szpikowskiego niedawno skompletowała załogę do ukraińskiego Prikarpattya Bank, przejętego przez Leszka Czarneckiego.

Według szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ubiegłym roku z pracy tymczasowej korzystało 6 tys. polskich przedsiębiorców i ok. 1000 firm zagranicznych.

- Ten rodzaj zatrudnienia najlepiej sprawdza się w Polsce tam, gdzie stanowiska pracy są podobne, jak na przykład w produkcji, usługach kurierskich czy call centre - mówi Michał Szrajber, menedżer z agencji ŻAK. - Przypadki, gdy najwyższej klasy specjalista, np. programista, pracuje przez pół roku przy jakimś projekcie jako pracownik tymczasowy, a resztę roku spędza na Karaibach, jeszcze przed nami.
Klientami agencji pracy tymczasowej są więc hipermarkety, sieci telefonii komórkowej i TP. Gdy dzwonimy do błękitnej linii", biura numerów czy płacimy w kasie Tesco, możemy być prawie pewni, że obsługuje nas czasownik". Tacy pracownicy stanowią znaczną część zatrudnionych w specjalnych strefach ekonomicznych. Na przykład w wałbrzyskiej strefie Invest-Park, gdzie pracuje około 27 tys. osób, ponad 1000 to pracownicy wypożyczeni z różnych agencji. Firmy produkujące napoje, lody, opony, mrożonki czy budujące domy od lat korzystają z pomocy agencji pracy tymczasowej. To jest idealne rozwiązanie dla firm wytwarzających towary sezonowe, którym nie opłaca się zatrudniać kompletnych załóg przez cały rok i płacić im podczas przestojów. Ale nie tylko dla nich ten rodzaj zatrudnienia jest korzystny.

- Kiedy pojawi się nagle zamówienie, surowce i komponenty do produkcji łatwo zdobyć. Wąskim gardłem są zawsze ludzie - mówi dr Tomasz Rostkowski z Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego SGH. - Jeśli towar ma być dostarczony odbiorcy za tydzień, nie ma czasu na rekrutację dodatkowych pracowników. Wtedy jedynym ratunkiem są właśnie agencje pracy tymczasowej.
Opinię tę potwierdza Marcin Kasperek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.
- Z naszych badań wynika, że ponad 77 proc. firm ma dziś problemy ze znalezieniem pracowników. Dotyczy to w jednakowym stopniu i nowych inwestycji, i firm z ugruntowaną pozycją na rynku. Co trzeci przedsiębiorca bezskutecznie szuka robotników do prostych prac w produkcji. Dwóch na trzech poszukuje specjalistów.

Rynek pracy tymczasowej szybko rośnie, ale daleko nam jeszcze do krajów starej Unii, gdzie pracownicy tymczasowi stanowią 10-15 proc. ogółu. W Polsce to na razie 0,5 proc. wszystkich zatrudnionych, Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia szacuje bowiem liczbę pracowników tymczasowych w ubiegłym roku na 350 tysięcy.

- Jesteśmy dziś na podobnym etapie, na jakim była Hiszpania tuż po akcesji do UE - mówi Anna Wicha.
Przewiduje ona szybką konsolidację na polskim rynku. Na placu boju pozostanie 5-10 głównych graczy i kilkaset firm o zasięgu lokalnym.

Konsolidacja już się zresztą zaczęła. Wiosną mają się połączyć dwaj giganci - numery 2 i 3 na światowym rynku pracy tymczasowej - grupy Randstad i Vedior. Oznacza to fuzję Randstad Poland, który jest też numerem 2 w Polsce, i Active Plus, przejętego wcześniej przez Vediora. Po tym połączeniu Randstad dogoni Work Service, który też myśli o przejęciu kilku mniejszych agencji w kraju jak i za granicą. Ubiegłoroczne szacunkowe przychody Work Service to 400 mln zł, zaś połączonych Randstad i Active przekraczają taką sumę. Śmiało też poczyna sobie austriacka grupa Trenkwalder. W styczniu przejęła łódzką agencję Patron Inwestycji. Wcześniej Austriacy kupili agencje Benefit i Temp Service. W ten sposób znaleźli się na 7. miejscu na naszym rynku z przychodami 70 mln złotych w ubiegłym roku.

Chociaż nazwy agencji pracy tymczasowej brzmią na razie dość egzotycznie, biznes ten rośnie z roku na rok. Pionierzy już odcinają kupony, a dopiero teraz otwiera się rynek Białorusi, Ukrainy, Wietnamu, Indii i Kazachstanu, gdzie łatwo zwerbować tanich pracowników i wysłać ich do fabryk w Polsce, Czechach czy Wielkiej Brytanii. Nadal trwa też emigracja zarobkowa Polaków - wiele agencji już zarobiło miliony, wysyłając ich do pracy za granicę. Wyjeżdżają osoby nie tylko do pracy fizycznej, ale coraz częściej lekarze, programiści, graficy i inżynierowie. Na nich zarabia się znacznie więcej, bo prowizja zależy od wysokości gaży. A im trudniej o pracowników, tym więcej można na nich zarobić

Krystyna Dolniak

do góry

Kontakt
dla mediów

Biuro prasowe

Rzecznik prasowy

Krzysztof Inglot


Krzysztof Inglot

tel. +[48] 508 040 345
krzysztof.inglot@workservice.pl

Szef Biura Prasowego

Andrzej Kubisiak


Andrzej Kubisiak

tel. +[48] 512 176 030
andrzej.kubisiak@workservice.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej tutaj ×